Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów wyłącznie za podaniem źródła

Chcesz wspomóc naszą działalność?

 Przekaż swój 1%!

relacja foto Agnieszki (kliknij dymek, a pojawią się opisy)

Obszerniejsza relacja z części jaskiniowej by Mieszko Janiszek 

Roztocze – czy to obszar jaskiniowy? (29.-31. maja 2009)

 
Czas mobilizacji: 90 sekund. I tak było tym razem. Podziwiam, że Artur przeżył jakoś ten maraton. 29 maja br. Doktor Sebastian zabrał swoją Połowicę Karolinę i około 16 próbowali wydostać się z Warszawy w kierunku Lublina. Po drodze czekał na nich Mieszko w miejscowości, dla obcokrajowca nie do wymówienia, Żyrzyn. Siedział, a właściwie spał sobie na przystanku, jak przystało na prawdziwego podróżnika i czekał i czekał i czekał ... A przecież mógł w tym czasie siedzieć z w barze, pić piwo i patrzeć w oczy jakiejś miłej dziewczyny, ale nie on musiał się pchać w nieznane (jak zresztą cała reszta). W końcu się doczekał transportu i już w ludzkich warunkach podążyli w kierunku Roztocza. W bazie w Zwierzyńcu byli po 22 i tym razem już we troje czekali na nas. W tym czasie Kolega Mąż wracał z pięciodniowej wycieczki z Warmii, umęczony przez nigdy nie męczące się dzieci ciągłym zadawaniem tych samych pytań: „a co teraz będziemy robić?”, „a dokąd teraz jedziemy?”, „a o której będziemy na miejscu?”, itd. Odebrałam go z Nowego Dworu Mazowieckiego około 20 i naszym nowym nabytkiem, okrzykniętym „Zieloną Żabką” pomknęliśmy w tym samy kierunku, co zespół numer 1. A tak dla wyjaśnienia, nasza „Srebrna Strzała” rozpadła się właśnie na Roztoczu, ot polskie drogi – wał wpadł do silnika i nastąpiło tzw. „rozdupczenie”. I powracaliśmy tam znowu, ale tym razem lepiej wyposażeni. Dotarliśmy na godzinę pierwszą w nocy – Karolina spała, zaś koledzy w oczekiwaniu na nas upajali się złocistym płynem. Radości nie było końca, skutkując zlegnięciem po trzeciej.
Zapomniałam napisać po co tam w ogóle pojechaliśmy – pojechaliśmy tam, bo pojawiła się szansa poszukania nowych dziur. I kto by pomyślał, że na Roztoczu należałoby szukać jaskiń? W każdym razie gdy dnia następnego byliśmy już w terenie to dwaj geolodzy spierali się w jakim materiale te jaskinie powstały – stanęło na pobraniu próbek do zbadania po powrocie – o tym przeczytacie już, w być może, naukowym artykule. Jak wspomniałam jednak coś tam znaleźliśmy, pomierzyliśmy, splanowaliśmy, sfotografowaliśmy, czyli dokonaliśmy inwentaryzacji obszaru Roztocza Zachodniego i Środkowego.
Ci, którzy nigdy nie brali udziału w inwentaryzacji, gotowi są myśleć, że to zwykła wycieczka krajoznawcza. Tak naprawdę, to dosyć ciężka i żmudna praca, wymagająca skrupulatności i rzetelności, nie dla ludzi o „słomianym zapale”. W zespole mieliśmy Kierownika w osobie Artura, który od kilku miesięcy planował „atak” na Roztocze (zbierał dane, analizował mapy, kontaktował się z autochtonami), dwóch geologów – Sebastiana i Mieszka (Sebastian studiował mapy geologiczne, przygotował narzędzia badawcze), geodetę w osobie Karoliny, która precyzyjnie obsługiwała GPS, rysowała mapki dojść do obiektów i mnie – Naczelnego Organizatora, który dodatkowo otrzymał rolę fotografa. Tak więc biegaliśmy góra – dół, maszerowaliśmy szpalerem, rozchodziliśmy się, aby ponownie spotkać w punkcie docelowym... O konkretnych efektach naszej pracy przeczytacie już niedługo.
W ramach rozrywek turystyczno – krajoznawczych należy wspomnieć, że w sobotę wieczorem był grill (padał deszcz i ognisko było wykluczone), którego bardzo sprawnie obsługiwał Kolega Mieszko. Nadmienię, że Mieszko głośno prosił, żeby o tym nie wspominać, ale przecież informacja o jego zapale grillowym pozostanie jedynie w naszej turystycznej rodzinie. A w niedzielę, w drodze powrotnej odwiedziliśmy Skansen Wsi Lubelskiej w Lublinie – fantastyczne miejsce – były zwierzątka, złapał nas deszcz i leżeliśmy w stodole na sianie, jedliśmy w karczmie żur z jajem... Ale przecież wiadomo, że wyjazdy Naszej komisji zawsze były udane i długo wspominane, zwłaszcza, że nie lubimy jeździć w miejsca oklepane lub te same miejsca od lat (chociaż znamy takich fascynatów). Powrót był szybki i przyjemny, a co najważniejsze bez korka na wjeździe do Warszawy.
Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że maraton Artura trwał dalej, bo następnego dnia już o piątej szykował się do następnej wycieczki z dzieciakami – zarzeka się, że jak wróci, to nie wyjedzie nigdzie przez najbliższy miesiąc – jakoś mu nie wierzę.
tekst: A. Ponikiewska

mapka z przybliżoną lokalizacją obiektów

NA WYJEŹDZIE ZOSTAŁY ZINWENTARYZOWANE 4 OBIEKTY JASKINIOWE ORAZ KILKANAŚCIE SZTUCZNYCH WYROBISK KOMOROWYCH - SZCZEGÓŁY WKRÓTCE...

 

Wydarzenia

No current events.

Kalendarz

<<  Luty 2018  >>
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
     1  2  3  4
  5  6  7  8  91011
12131415161718
19202122232425
262728    

Ogłoszenia

test-ogłosz